Łaaaaazaaaaaap?
W sumie to dobrze…
Zacznijmy od tego, że na dole jest pare obeicanych fot z 18stki Orszalda. ;)
Później były matury próbne. W środę (zdjęcie kapsla od Tymbarku Tomka ;p) z Języka Polskiego… poziom podstawowy sobie wybrałem, powinienem zdać. Czwartek totalny lajcik czyli Angielski. No i nadszedł piątek - rozszerzona Matematyka… z 10% będe miał (nie żebym się chwalił tą porażką… ale patrząc na innych poszło mi całkiem nieźle). ;p
Zaraz po maturkach wybraliśmy się na nowego Bonda, znów zrobili z niego supermen’a… pdoarowali sobie przynajmniej jakieś gadżety z kosmosu. W sumie oglądało sie przyjemnie i gdyby nie pare akcji all’a Rambo to byłoby nawet realistycznie.
W sobote już totalny chillout, rano spacerek z Monika. Później siatkówka w TV i dużo, dużo spania.
Niedziela to przedewszystkim późna pobudka, troche nauki na poniedziałek i praktyka na perce. ;p